XIX NEDZIELA ZWYKŁA

12.08.2018r

Do św. Wincentego Ferreriusza przyszła kiedyś kobieta z prośbą o radę.
– Mój mąż zrobił się ostatnio taki zrzęda i gwałtownik, że trudno z nim wytrzymać – skarżyła się małżonka. – Niech ojciec da mi jakiś środek, który by wprowadził znowu pokój w nasz dom – prosiła na kolanach.
– Idź do naszego klasztoru – powiedział święty – i powiedz furtianowi, aby ci dał trochę wody z klasztornej studni. Jeżeli mąż wróci do domu po pracy, to weź łyk tej wody i trzymaj długo w ustach. Zobaczysz, że staną się cuda – zapewniał zakonnik.
Kobieta z radością uczyniła to, co jej święty polecił. Mąż, wróciwszy pod wieczór do domu, jak zwykle zaczął wkrótce dawać wyraz swemu niezadowoleniu. Żona wzięła natychmiast łyk owej tajemniczej wody i trzymała długo w ustach, jak przykazał jej mistrz Wincenty. I oto rzeczywiście pan domu uspokoił się po jakimś czasie i burza powoli minęła. Powtarzała ten zabieg jeszcze parę razy i zawsze z udanym skutkiem. Po kilku tygodniach mąż odmienił się nie do poznania: znowu stał się miłym, cierpliwym, łagodnym i dobrym towarzyszem życia. Kobieta nie omieszkała więc donieść o tej przemianie Wincentemu. Wzięła jakiś tobołek i przyszła, aby mu podziękować za cudowną wodę.
– Droga córko – odpowiedział z wyrozumiałością święty – woda z klasztornej studni jest zwyczajną wodą, to nie ona sprawiła ten cud. Cud zdziałało twoje milczenie.

Ten jakże wymowny przykład ilustruje często spotykaną cechę charakteru, a w Polsce wręcz narodową wadę, jaką jest narzekanie. To właśnie narzekanie i mówienie pokątne piętnuje Jezus, mówiąc: „Nie szemrajcie między sobą” (J 6). Warto się dziś zastanowić nad wymiarami owego szemrania.

Pierwszym przejawem szemrania jest mówienie o kimś lub o czymś za plecami. Dobrze ilustruje to zjawisko satyra znanego krakowskiego poety Ludwika Jerzego Kerna – utwór Ple – ple. Jest to poetycka przestroga przed przykrością i złem, które potrafi wyrządzić najmniejszy z ludzkich organów – język.

Statystycznie gdyby ująć rzecz całą, włączając niemowlęta i podlotki, to na 1 Polaka by przypadło miesięcznie 3 kilo plotki. Co chcecie, deputat niewąski. Ach, plotki, plotki, pikantne zakąski. Cyfra ta, nieco idylliczna, to jest średnia arytmetyczna. W samym Krakowie znam bowiem panie (o obowiązku upiorny!), które jeśli idzie o plotkowanie, wyrabiają i 500% normy. Ja im się kłaniam, one mnie i zaczynamy słodkie ple – ple. Potem się rozchodzimy w przeciwne strony, wiedząc nawzajem o sobie, ja: że będę przez nie obrobiony, one: że ja je obrobię. Czytelniku, gdy kiedyś je spotkasz, nie dawaj twierdzeniom ich wiary. Będą ci wmawiać, że ja jestem plotkarz, one, te stare plotkary.

Plotka przynosi wiele upokorzeń zarówno dla obmówionego, jak i plotkującego. Jest to postawa przeciwna ewangelicznemu stawaniu w prawdzie. Może więc warto pochylić się nad plotkami, których jesteśmy autorami. Z badań socjologicznych wynika, że najczęściej plotkujemy na temat sąsiadów, polityków oraz księży.

Drugim przejawem szemrania jest ciągłe narzekanie i szukanie przysłowiowej „dziury w całym”. W sztuce Przy drzwiach zamkniętych Jean Paul Sartre przedstawił w makabryczny sposób spotkanie trzech ludzi w piekle. Wszyscy dziwią się, że nie ma tam żadnych narzędzi tortur, że nie czeka na nich żaden kat. Są sami w surowo urządzonym salonie. Ale właśnie ci trzej ludzie, nierozłącznie zamknięci ze sobą na zawsze, stają się dla siebie wzajemnie piekłem. W scenie tej, przedstawiającej piekło po śmierci, chodzi autorowi w rzeczywistości o ukazanie piekła na ziemi, jakie ludzie nieuchronnie sami sobie gotują. „Piekło – to inni” – mówi jeden z trzech bohaterów sztuki. A drugi dodaje: „Każdy z nas dwóch jest katem dla tego trzeciego”. Rzeczywiście, swoją postawą można dla innych być „piekłem”. Człowiek narzekający i niezadowolony może bardzo uprzykrzyć życie najbliższym. Życie z nim staje się jednym wielkim koszmarem. A jakie są podstawowe grzechy człowieka narzekającego? Oto one:

  1. Wyolbrzymianie problemu, który nie zasługuje na aż tak dużą uwagę.
  2. Szukanie sensacji, która jest w konsekwencji niesprawdzoną wiadomością.
  3. Tworzenie atmosfery jakiegoś bliżej nieokreślonego wroga, który nie istnieje.
  4. Ciągle utrzymujące się niezadowolenie ze wszystkich sytuacji, które nas spotykają.
  5. Nieumiejętność dostrzegania małych sukcesów i radości, które zdarzają się bardzo często.
  6. Przenoszenie swojego niezadowolenia na domowników i wywoływanie kłótni.
  7. Brak poczucia humoru i branie wszystkiego na serio.

Jeśli ktoś popełnia choćby parę z wyliczonych grzechów, staje się człowiekiem szemrającym, który odbiera sobie i innym nadzieję.

Niech pointą dzisiejszych rozważań będzie pewne wyznanie uczynione na stare lata przez świątobliwego człowieka:

W młodości, kiedy rozpierała mnie miłość Boża, sądziłem, że nawrócę cały świat. Ale wkrótce zrozumiałem, iż wystarczy, jeżeli uda mi się nawrócić ludzi w moim mieście. Długo się nad tym trudziłem, ale bez skutku. Pojąłem wówczas, że podjąłem się rzeczy zbyt wielkich. Zwróciłem się przeto tylko ku moim najbliższym, ale ich także nie udało mi się nawrócić. Wreszcie doszedłem do wniosku, że powinienem starać się jedynie o to, abym ja sam służył Bogu rzetelnie i prawdziwie. Ale i tego nawrócenia nie zdołałem dokonać.

Warto zacząć od siebie, od własnego szemrania.

ks. Janusz MASTALSKI

 

1 Krl 19,4-8 Cudowny pokarm przywraca siły Eliaszowi

Czytanie z Pierwszej Księgi Królewskiej

Eliasz poszedł na pustynię na odległość jednego dnia drogi. Przyszedłszy, usiadł pod jednym z janowców i pragnąc umrzeć, rzekł: „Wielki już czas, o Panie! Odbierz mi życie, bo nie jestem lepszy od moich przodków!” Po czym położył się tam i zasnął.
A oto anioł, trącając go, powiedział mu: „Wstań i jedz!” Eliasz spojrzał, a oto przy jego głowie podpłomyk i dzban z wodą. Podniósł się więc, zjadł i wypił, i znowu się położył.
Powtórnie anioł Pana wrócił i trącając go, powiedział: „Wstań, jedz, bo przed tobą długa droga!” Powstawszy zatem, zjadł i wypił. Następnie mocą tego pożywienia szedł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, aż do Bożej góry Horeb.Oto słowo Boże.

POSŁUCHAJ >>

Ef 4,30-5,2 Naśladować Boga, który objawił swoją miłość w Chrystusie

Czytanie z Listu świętego Pawła Apostoła do Efezjan

Bracia:
Nie zasmucajcie Bożego Ducha Świętego, którym zostaliście opieczętowani na dzień odkupienia.
Niech zniknie spośród was wszelka gorycz, uniesienie, gniew, wrzaskliwość, znieważanie – wraz z wszelką złością. Bądźcie dla siebie nawzajem dobrzy i miłosierni. Przebaczajcie sobie nawzajem, tak jak i Bóg nam przebaczył w Chrystusie.
Bądźcie więc naśladowcami Boga jako dzieci umiłowane i postępujcie drogą miłości, bo i Chrystus was umiłował i samego siebie wydał za nas w ofierze i dani na wdzięczną wonność Bogu. Oto słowo Boże.

POSŁUCHAJ >>

J 6,41-51 Chleb żywy, który zstąpił z nieba

Słowa Ewangelii według świętego Jana

Żydzi szemrali przeciwko Jezusowi, dlatego że powiedział: „Jam jest chleb, który z nieba zstąpił”, i mówili: „Czyż to nie jest Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę znamy? Jakżeż może On teraz mówić: «Z nieba zstąpiłem»?”
Jezus im odpowiedział: «Nie szemrajcie między sobą. Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym. Napisane jest u Proroków: «Oni wszyscy będą uczniami Boga». Każdy, kto od Ojca usłyszał i nauczył się, przyjdzie do Mnie. Nie znaczy to, aby ktokolwiek widział Ojca; jedynie Ten, który jest od Boga, widział Ojca. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne.
Jam jest chleb życia. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze.
Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata”. Oto słowo pańskie

POSŁUCHAJ >>>

12 sierpnia

"Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata." J 6, 51

Msza św. jest sakramentalną, bezkrwawą ofiarą, podczas której Jezus Chrystus umiera i zmartwychwstaje. Przekraczamy granice czasu – jesteśmy obecni na Golgocie i uczestniczymy w Passze Chrystusa. Dokonuje się misterium fidei –  wielka tajemnica wiary. Uczestniczymy w największym cudzie. Jezus Chrystus dokonał jedynej ofiary, kiedy jako kapłan i żertwa ofiarował się na ołtarzu Krzyża za zbawienie świata. Ofiara Jezusa nie potrzebuje być powtarzana, ale może być urzeczywistniana. Św. Faustyna widziała w mistycznej wizji tajemnicę Mszy św.: "Dziś widziałam w czasie Mszy św. Jezusa Ukrzyżowanego. Jezus był przybity do krzyża i w wielkich mękach. Dusza moja została przeniknięta cierpieniem Jezusa, w duszy i ciele moim, chociaż w sposób niewidzialny, ale równie bolesny. O, jak straszne tajemnice dzieją się w czasie Mszy św. Wielka tajemnica się dokonywuje w czasie Mszy św. Z jaką pobożnością powinniśmy słuchać i brać udział w tej śmierci Jezusa." (Dz. 913)
Czy wierzę, że tajemnica śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa dokonuje się podczas Mszy św.? W jaki sposób wyrażam respekt do świętości Eucharystii?

POSŁUCHAJ >>>